Wstaję od klawiatury, wychodzę z ‚piwnicy’

Nie bierz tego tak dosłownie. ;) W tym wpisie chcę nieco odejść od tematu kodowania, a bardziej skupić się na społeczności. Nawiązując do tytułu – świat IT też ją ma. Pretekstem do napisania tego posta jest spotkanie, na którym się pojawiłem i pomyślałem, że swoje wrażenia opiszę na blogu.

Programista – koder z piwnicy.

Czy jest noc, czy dzień? On tego nie wie. Siedzi w ciemnym pokoju, najlepiej jakby nie wpadało do niego światło, chyba, że te z monitora. Wyrzuca z siebie kolejne linie kodu, robiąc sobie przerwę najczęściej na pizzę. Popija czymś gazowanym, a niejednokrotnie z procentami ;D. Rozmawia niechętnie, a jeśli już to przez komunikatory. Ludzie uważają, że potrafi naprawić komputer i zainstalować Windowsa. A to działa na niego, jak czerwona płachta na rozjuszonego byka.

Rzeczywiście taki jest wizerunek dzisiejszego Programisty?

Mam wrażenie, że taki obraz po części narzuciła popkultura. Ludzie niezwiązani z branżą, postrzegają koderów często przez pryzmat filmów, czy seriali. Na pewno większość z Was kojarzy amerykański serial, „Mr. Robot”. Główny bohater, Elliot cierpi na zaburzenia antyspołeczne. Najlepiej czuje się we własnym mieszkaniu. Na osobności. Jest wyrzutkiem, którego nie do końca rozumie społeczeństwo. Z wzajemnością. Pewnego dnia spotyka tajemniczego hakera – Mr. Robota (w tej roli Christian Slater), który za wszelką cenę pragnie zniszczyć korporacyjną Amerykę. Elliot decyduje się mu pomóc, narażając tym samym własne życie.

Mr. Robot

Serial to jedno, ‚real’ to inna strona medalu. Developerzy starają się przełamywać niechlubne na ich temat opinie. W odróżnieniu od serialowego Elliota, udzielają się w swoim zespole, współorganizują konferencje, uczą się nowych technologii i czy spotykają po pracy, żeby porozmawiać na wiele tematów. Programiści, podobnie jak przedstawiciele innych zawodów mają też różnorodne hobby. Za dnia wytwarzają oprogramowanie, popołudniu biegają (jak np. ja). Znam takich, co interesują się modelarstwem i grają w zespołach muzycznych.

W IT panuje teraz rynek pracownika, co daje devom wiele przywilejów. Mogą wybierać zlecenia, patrząc jakie korzyści oferuje im firma. I nie mam na myśli tylko i wyłącznie karty Multisport i piłkarzyków z szefem. Myślę raczej o pakietach przeznaczonych na rozwój. Szkolenia, kursy, wyjazdy na konferencje. Inwestycja w pracownika, która zwraca się obu stronom.

Grupy dyskusyjne – internetowe spotkania devów?

Wraz z rozwojem Internetu, część spotkań przeniosła się do sieci. Tutaj powstają grupy dyskusyjne, użytkownicy dzielą się na forach internetowych swoją wiedzą i doświadczeniem. Na Facebooku jest masa grup, skupiających dookoła siebie entuzjastów programowania.

Screenshot z Facebooka

Na programistycznym ‚Slacku’ też są kanały, gdzie można porozmawiać, wyrazić swoją opinię  na dany temat, czy zaprezentować, co nowego się właśnie ‚zakodowało’. To też kopalnia wiedzy dla juniorów, którzy gdy mają problem, mogą zapytać. Na gotowe rozwiązanie nie muszą długo czekać.

Meet`upy.

Środowiskiem, w jakim bez wątpienia żyją koderzy jest wspomniany już Internet. Dużą popularnością cieszą się także tzw. meet`upy, gdzie o określonej godzinie, danego dnia rozmawia się na różne tematy. Tak też było w olsztyńskim biurze Software Hut, gdzie odbyło się 4. spotkanie OLMUG, czyli lokalnej odsłony Olsztyn Microsoft User Group. Na gości czekały 2 prezentacje. Dawid Plawgo mówił o bibliotece Hangfire. Temat ten wzbudził spore zainteresowanie programistów .NET. Kolejkowanie, workery i możliwość współpracy z wieloma serwerami jednocześnie – Daniel zachwalał możliwości tego rozwiązania.  

screen Hangfire

Mimo, że na co dzień pracuję w PHP, temat ten mnie niezwykle zainteresował. Warto posłuchać jak implemenować takie rozwiązania w microsoftowej technologii.

Wystąpieniem, na które czekałem najbardziej była prezentacja Maćka Aniserowicza. Regularnie śledzę jego vlogi na YouTube, blogowe posty na devstyle.pl, przeczytałem też jego książkę ‚Zawód: Programista’.   Spotkanie było bardzo inspirujące. Myślą przewodnią, jaką wyniosłem z tej prezentacji to – ‚robić swoje, a nie cudze’ oraz ‚nie samym programowaniem żyje koder’.  Podpisuję się pod tym obiema rękami. Dowodem na to jest ten blog.

Nie ma co ukrywać, że dopiero poznaję społeczność IT. Ciekawie jest porozmawiać o pracy po pracy. Na meet`up OLMUG chętnie wrócę. W planach mam zamiar pojawić się też na paru lokalnych i ogólnopolskich konferencjach.

Tak, jak napisałem na początku – wstaję od klawiatury i wychodzę ze swojej ‚piwnicy’.